Czerwiec 15, 2021, 11:12:40 am

Noc Jak Kazda Inna

Zaczęty przez Aeternus, Listopad 01, 2005, 11:17:01 am

« poprzedni - następny »

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Aeternus

"...Noc jak każda inna..."


   Brama już trzecią noc z rzędu była otwarta, jednak to właśnie dziś pierwszy raz poczułem jakbym już nie był nieproszonym gościem na cmentarzu. Po jej przekroczeniu szybko ogarnął mnie spokój. Może dlatego czuje się lepiej, gdyż nie muszę już jak dawniej wspinać się na ten wysoki mur okalający cmentarz, a potem zeskakiwać z niego lądując na czyimś grobie, przepraszając za ten upadek samego siebie.
     Było jak zwykle wietrznie i zimno, ale tej nocy miałem uczucie, że ktoś mi towarzyszy w mej wędrówce po alejkach starego żydowskiego cmentarza. Czasem wydaje mi się, że takie miejsca jak to wciągają nasze ciepło, by zmarli mogli choć na chwilę je poczuć, by chociaż przez chwilę było jak dawniej...
     Po paru minutach spacerowania zboczyłem ze ścieżki i wszedłem miedzy dwa, te same co zawsze, groby. Jonasim Duch spoczywał z mojej lewej, zaś po prawej stronie Marcin Siemiański. Obaj zmarli w tym samym roku- 1926, w wieku 26 i 5 lat.
     Te wszystkie stare zarośnięte i rozpadające się miejsca pochówku, były moim drugim domem od wielu lat. Tylko tutaj czułem wewnętrzny spokój, ulgę i tylko w tym miejscu wydawało mi się, że jestem potrzebny, nigdzie indziej.
     Usiadłem jak zwykle miedzy nimi na miękkiej, wilgotnej ziemi, by spojrzeć w stronę dobrze widocznego i oświetlonego blaskiem księżyca, pomnika Matki Bożej przy, którym jak co noc stało kilka osób. Do tej pory nie wiem jak to się dzieje, że tylko i wyłącznie stąd są widoczni. Właśnie z tego powodu przystaje tu obserwując ich mając nadzieję, że w końcu poruszą się, dadzą jakiś znak, zawołają mnie do siebie... Za dnia niewidzialni, by w nocy pojawić się na nowo w tym samym miejscu i stać w bez ruchu, aż noc zamieni się w dzień.
      Po jakimś czasie wstałem i poszedłem dalej. Manewrując pomiędzy grobami, by na żaden nie wpaść, dotarłem do miejsca, w którym przesiadywałem otulony ciemnością po kilka godzin każdej nocy. Oparłem się o wielki metalowy krzyż postawiony tam dwa lata po otwarciu cmentarza. Stał obrośnięty roślinnością po środku małego placyku otoczonego drzewami. Mimo, że rdza była już na większości elementów konstrukcji, na przekór wszystkiemu, stała na pamiątkę minionych dni.
      Przesiadywanie w tym miejscu skłania do rozmyślania nad życiem, jego sensem i nad tym co będzie dalej. Nie chce tak skończyć, zakopany w ziemi, zjadany każdego dnia i nocy przez robaki, które zrobią sobie z mego ciała dom, czy zwykły bufet. Wyżerany kawałek po kawałku, dając szansę na przeżycie robactwu. Zaczną we mnie składać jaja, by me ciało chcąc, czy nie chcąc dawało początek nowemu życiu. Chyba nikt nie marzy o takim końcu. Zawsze pozostaje jeszcze kremacja, ale jestem zbytnio przywiązany do swego ciała, by je tak po prostu zniszczyć. Umrzeć jest łatwo, trudniej żyć ze świadomością śmierci.
" ...Zapal świeczkę... "
Heh.. tak wiem to już czas. Trzeba pozapalać znicze, aby dusze zmarłych zaznały chociaż na chwile spokoju. Zawsze, gdy tu jestem upominają się o to za pomocą wiatru, który szepcze mi do ucha ich prośby.
     Co noc chodzę między grobami i zapalam stare znicze, które zgasły lub stawiam nowe i jak co noc idę pod pomnik Matki Bożej pytając się o to samo tych, którzy zapewne tam stoją, lecz ich nie widzę.
- Czy jesteście martwi?
   Zawsze wiatr przynosi mi tą samą odpowiedź. Tak jakby młoda kobieta szeptała wszystko co chcą mi przekazać...
" ...Kto powiedział, że przestając żyć umierasz? To my żyjemy, zaś Ty jesteś martwy... "
- Zatem kiedy zacznę żyć?
Tak jak co wieczór w odpowiedzi słyszę to samo.
" ...Gdy Twe ciało spocznie w ziemi..."
   Zawsze zadaje te same pytania, gdyż na inne nigdy nie uzyskuje odpowiedzi, a może źle je formułuję?
Po tych słowach wracam do domu pełen wiary. Przechodzę przez bramę w towarzystwie wiatru. Już chyba wiem kto mnie tak obserwuje. Mój towarzysz zamyka za mną wrota, a ja odchodzę ze świadomością, że jutro znowu tu przyjdę mając nadzieję, że zacznę żyć...
 

Marek"Aeternus"Wiman


--------------
Nie moglem zrobic akapitow przez co tekst troche zle wyglada i sie czyta ale coz...
Ciekaw jestem waszych opini! :)
Dawniej człowiek zaczynał się od porucznika, teraz od Kaczki

Nolt

ojjj niezle niezle, to twoja praca czy skas to skopiowales ?? fajne ale szerze dla mnie wyglada na kopie fragmentu ksiazki :P zobaczymy jak reszta twoich opowiadan ;) ELO
PMIĘTAJ O KORZYSTANIU Z OPCJI SZUKAJ
nie udzielam pomocy poza forum i na PW

Aeternus

Hehe
O co mnie podejrzewasz^^  Praca moja i nikt nie pomagal mi pisac XD
Po co mialbym kopiowac jakas historyjke?:>
No i podpis pod nia raczej tez moj^^
W sumie to zawsze chcialem napisac cos dluzszego takim stylem ale jakos nie moge sie zabrac^^
Preferuje krotkie formy...
Hmm zebyscie mi uwierzyli ze to moje ( na przyszlosc) to publikuje sie takze na digart.pl pod tym samym nickiem.
Jak bedzie wiecej czytelnikow to wstawie cos pozniej^^
Dzieki za komentarz
Dawniej człowiek zaczynał się od porucznika, teraz od Kaczki

BloodlyAngel

bardzo dobre opowiadanie szkoda tylko ze takie krotkie :D
nie moge sie doczekac nastepnych opowiadan ^^
Once again there is pain
i bring flames, i bring cold
I'm the blood red sandman coming home
on this unholy night i will make you my own
blood red sandman
coming home again